Autostopem do Toskanii

W poprzednim roku na urlop chcieliśmy pojechać do północnych Włoch. Pogoda w kraju jak zwykle pewnie nie uda się, więc doszliśmy do wniosku, że bierzemy kompas, kamerę, namiot aparaty i pędzimy na południe. Plan zakładał, że wakacje spędzimy tanio i jednocześnie odwiedzimy wiele ciekawych miejsc. Przywieziemy fajne zdjęcia.

Podróż przez pierwsze trzy dni przebiegała znakomicie. Cywilizowane kraje, z dużą ilością autostrad, gdzie ludzie są sobie przychylni to znakomite miejsce do przemieszczania się autostopem. Większość trasy przebyliśmy jadąc jednym samochodem dłuższe odcinki drogi. Jednocześnie mieliśmy szansę odwiedzić kilka miejsc, o których marzyliśmy już od bardzo dawna. Poznaliśmy też kilku absolutnie unikalnych oryginałów, którzy podróżowali tak jak my.

Na miejscu szybko okazało się, że co dobre to już za nami. Sztuczne opłaty wprowadzone w zasadzie na wszystko, włącznie ze spuszczaniem dwukrotnym wody w WC powodowały, że od początku żałowaliśmy, że nie skorzystaliśmy jednak z jakiejś oferty last minute. Jednocześnie tubylcy już odpowiednio dokładnie pilnowali, żeby przypadkiem nic nam się nie udało zorganizować taniej.

Ograniczony czas urlopu niestety nie pozwolił nam na odwiedzenie wszystkich okolicznych zakamarków. Troszkę chodziliśmy na dziką plaże, troszkę wspinaliśmy się po klifach, trochę próbowaliśmy potraw miejscowej kuchni. Niestety w trakcie jednej z wycieczek na skałki ktoś był uprzejmy rąbnąć nam cały plecaczek. Pal licho stos brudnej bielizny, ale niestety przy okazji zginął też aparat alpha 350 oraz walkmann Kodak. Trochę nam to skwasiło nastój i niestety spowodowało wydatki. Ostatni tydzień niestety cały czas padało, więc do domu powróciliśmy w nastrojach minorowych z poczuciem straconego urlopu.

0 Komentarzy

Komentarze zostały wyłączone.